Psalm 131, czyli dwunasty stopień...
Pieśń stopni.
Panie, moje serce się nie pyszni
i oczy moje nie są wyniosłe.
Nie gonię za tym, co wielkie,
albo co przerasta moje siły.
Przeciwnie: wprowadziłem ład
i spokój do mojej duszy.
Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza.
Izraelu, złóż w Panu nadzieję
odtąd i aż na wieki!
i oczy moje nie są wyniosłe.
Nie gonię za tym, co wielkie,
albo co przerasta moje siły.
Przeciwnie: wprowadziłem ład
i spokój do mojej duszy.
Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza.
Izraelu, złóż w Panu nadzieję
odtąd i aż na wieki!
To dla mnie jeden z najważniejszych Psalmów...
Przypomina mi się, gdy chcę więcej [gdy serce się (...) pyszni], gdy jestem niepokorny [gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły]. Wtedy przychodzę, by usiąść u stóp Pana... Choć nie jestem niemowlęciem, chcę być mały [jak niemowlę], I chcę przyjąć dar pokoju... I ufać [złóż w Panu nadzieję] odtąd i aż na wieki!
Psalm 131 przybliża mnie do Boga...
Komentarze
Prześlij komentarz