Psalm 74, czyli modlitwa nad gruzami świątyni...

"Dlaczego, Boże, odrzuciłeś na wieki...? Czemu cofasz swą rękę...??" [pytam: Panie, dlaczego??]

"Pomnij na Twoją społeczność... Pamiętaj. (...) o życiu Twych ubogich nie zapominaj na wieki!" [wołam: Panie, miej nas w swoim sercu!]

"...nieprzyjaciel wszystko spustoszył w świątyni. Ryknęli Twoi przeciwnicy w środku [Namiotu] Spotkania. Wszystkie jego bramy wyłamali razem, zniszczyli toporem i kilofem. Na pastwę ognia świątynię Twoją wydali, doszczętnie zbezcześcili przybytek Twego imienia..." [widzę i słyszę - pustka krzyki rujnacja profanacja]

"Bóg jednak od początku jest moim królem, który na ziemi sprawia ocalenie... Ty zmiażdżyłeś łby Lewiatana..." [wierzę, że Pan działa i ocala]

"Twoim jest dzień i noc jest Twoja; Ty światło i słońce utwierdziłeśTy ustanowiłeś wszystkie granice ziemi; Ty utworzyłeś lato i zimę..." [odkrywam, że Bóg stwarza świat i jest Panem wszystkiego]

"Wejrzyj na Twe przymierze..." [polegam na wiernym Bogu]

"Powstań, o Boże, prowadź swoją sprawę..." [powierzam się Panu]

Komentarze

  1. Ojcze, jak długo jeszcze?

    Ty wszystko obmyśliłeś…
    Proszę przyjmij moje ‚nic’…

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz