"Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa..."
Hi 2,11-13
"Usłyszeli trzej przyjaciele Hioba o wszystkim, co na niego spadło, i przyszli, każdy z nich z miejscowości swojej: Elifaz z Temanu. Bildad z Szuach i Sofar z Naamy. Porozumieli się, by przyjść, boleć nad nim i pocieszać go. Skoro jednak spojrzeli z daleka, nie mogli go poznać. Podnieśli swój głos i zapłakali. Każdy z nich rozdarł swe szaty i rzucał proch w górę na głowę. Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu."
Szósta i ostatnia odsłona prologu przywodzi na scenę troje ludzi. Nazwani są przyjaciółmi Hioba. To Elifaz z Temanu, Bildad z Szuach i Sofar z Naamy. (...) Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu.... Na razie wydają się trzema przyjaciółmi pełnymi współczucia, autentycznej sympatii w stosunku do towarzysza dotkniętego nieszczęściem. W przeciwieństwie do bezlitosnego Boga, mieliby oni reprezentować ludzką solidarność. Krzyczą, płaczą i zgodnie z żywiołowym orientalnym rytuałem lamentacji i współczucia, rozdzierają swoje szaty i posypują sobie głowy popiołem (...). Po tym zgiełku, pełnym głosów i krzyków przyjaciół, zapada cisza (...). Jest to osłupiała cisza wobec cierpienia, cisza, która się przedłuża, przenika wieki i świat, docierając aż do nas. Ta cisza wyraża niezdolność wyjaśnienia tajemnicy bólu. Staje się ona jeszcze bardziej intensywna przez siedem dni i siedem nocy (...), symbolizujących tradycyjny okres żałoby (G. Ravasi, Hiob. Dramat, cz. II, s. 49-50).
Na scenie jest Hiob... Z przyjaciółmi... Wszyscy pogrążeni są w milczeniu... Cisza trwa przez tydzień... To czas żałoby...
"Usłyszeli trzej przyjaciele Hioba o wszystkim, co na niego spadło, i przyszli, każdy z nich z miejscowości swojej: Elifaz z Temanu. Bildad z Szuach i Sofar z Naamy. Porozumieli się, by przyjść, boleć nad nim i pocieszać go. Skoro jednak spojrzeli z daleka, nie mogli go poznać. Podnieśli swój głos i zapłakali. Każdy z nich rozdarł swe szaty i rzucał proch w górę na głowę. Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu."
Szósta i ostatnia odsłona prologu przywodzi na scenę troje ludzi. Nazwani są przyjaciółmi Hioba. To Elifaz z Temanu, Bildad z Szuach i Sofar z Naamy. (...) Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu.... Na razie wydają się trzema przyjaciółmi pełnymi współczucia, autentycznej sympatii w stosunku do towarzysza dotkniętego nieszczęściem. W przeciwieństwie do bezlitosnego Boga, mieliby oni reprezentować ludzką solidarność. Krzyczą, płaczą i zgodnie z żywiołowym orientalnym rytuałem lamentacji i współczucia, rozdzierają swoje szaty i posypują sobie głowy popiołem (...). Po tym zgiełku, pełnym głosów i krzyków przyjaciół, zapada cisza (...). Jest to osłupiała cisza wobec cierpienia, cisza, która się przedłuża, przenika wieki i świat, docierając aż do nas. Ta cisza wyraża niezdolność wyjaśnienia tajemnicy bólu. Staje się ona jeszcze bardziej intensywna przez siedem dni i siedem nocy (...), symbolizujących tradycyjny okres żałoby (G. Ravasi, Hiob. Dramat, cz. II, s. 49-50).
Na scenie jest Hiob... Z przyjaciółmi... Wszyscy pogrążeni są w milczeniu... Cisza trwa przez tydzień... To czas żałoby...
"..Ósmego wieczora kobieta usłyszała znajome głosy wokół domu.
OdpowiedzUsuń-Widzisz nie opuszczono ciebie...!-rzuciła,zanim wybiegła na zewnątrz.
Hiob, sapiąc,powlókł się aż do drzwi.
Nagle jego twarz rozjaśniła się.(..)..jego przyjaciele (..)przybyli by go pocieszyć,podtrzymać na duchu...(..).Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy,nikt nie wyrzekł słowa....(..)
W oddali słońce pogrążało się w natarczywym półcieniu..."(Andree Chedid "zona Hioba")
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8c/Job_and_his_friends.jpg
Zamilczane
Mam ci tak wiele do milczenia
że nie znajduję ani słowa
trzeba by opowiedzieć wsteczne drogi
wymówić krzyk i przerażenie
wysłowić dotknięcie zimnych rąk na wieki
nie ma słów takich
jedyna nadzieja że jest alfabet życia
i ten list wielki
piszemy go sobą
dojdzie do Twoich gwiezdnych rąk
odpieczętujesz go w świadectwie umęczonych
i jest nadzieja choć nadziei nie ma
że pisano to że pieśń się pisze
każdym oddechem snem cierpieniem
aż Palec Uzdrowiciel
rozwiąże język zawiązany
i zadyszani wbiegniemy nareszcie
powiedzieć wszystko wszystko
skrzywdzone
zamilczane
Anna Kamieńska
2Tm4,22+++
...dziękuję za obraz i fragmenty prozy i poezji...
OdpowiedzUsuń2Tm 4,22 +++