"Czyż u Boga człowiek jest niewinny?", czyli o teorii odpłaty...
Hi 4, 1-21
"Teraz zabrał głos Elifaz z Temanu i tak rzekł: «Wolno pomówić? Przykro ci? Lecz któż się wstrzyma od słów stwierdzonych doświadczeniem? Tyś przecież wielu pouczał, wzmacniałeś omdlałe ręce, twe słowa krzepiły słabych, wspierałeś kolana zachwiane. Gdy teraz przyszło na ciebie, tyś słaby, strwożony, gdy ciebie dotknęło. Czy bogobojność już nie jest twą ufnością, a nadzieją - doskonałość dróg twoich? Przypomnij, czy zginął kto prawy? Gdzie sprawiedliwych zgładzono? O ile wiadomo, złoczyńca, który sieje nieprawość, zbiera z niej plon. Od gniewu Boga on ginie, upada od gniewu Jego oburzenia: ryk lwa, wrzask lwicy, łamią się i zęby lwiątek; lew ginie z braku łupu, a małe lwicy idą w rozsypkę. Doszło mnie tajemne słowo, jakiś szmer przyjęło me ucho w zgłębianiu nocnych rozmyślań, gdy sen człowiekiem owładnął. Strach mnie ogarnął i drżenie, że wszystkie się kości zatrzęsły, tchnienie mi twarz owionęło, włosy się na mnie zjeżyły. Stał. Nie poznałem twarzy. Jakaś postać przed mymi oczami. Szelest. I głos dosłyszałem: "Czyż u Boga człowiek jest niewinny, czy u Stwórcy śmiertelnik jest czysty?" Wszak On sługom swoim nie ufa: i w aniołach braki dostrzega. A cóż mieszkańcy glinianych lepianek, których podstawy na piasku? - Łatwiej ich zgnieść niż mola. Od rana do zmroku wyginą, bez sławy przepadną na wieki. Czy ich mieszkanie nie runie? Umrą, lecz nie w mądrości."
Elifaz jest pierwszym z przyjaciół, który zabiera głos w kwestii nieszczęścia Hioba. Wsłuchując się w "przyjacielską" mowę, poznajemy poglądy właściwe ludziom Starego Testamentu na temat zasad rządzenia światem, które pobożni Izraelici przypisywali Bogu. Otóż dla Żydów powszechne było przekonanie, iż Stwórca w odniesieniu do dobrych bądź złych czynów ludzi już na ziemi stosuje regułę odpłaty: za grzech karze, za dobro nagradza. Zatem w myśl teorii odpłaty Hiob zasłużył na karę. Ten tradycyjny dogmat będzie systematycznie przywoływany przez wszystkich przyjaciół Hioba. Elifaz jednak czyni to z największym taktem i skromnością (...). Z uporczywością przypomina o powszechności ludzkiej grzeszności, włączając w nią samego siebie: wszyscy są grzesznikami (...), wszyscy powodują nieszczęście (...), wszyscy powinni dziękować Bogu za próbę - oczyszczenie (Ravasi, Hiob. Dramat..., cz. II, s. 73). Co myślał i jak czuł się Hiob, gdy słyszał: Czy bogobojność już nie jest twą ufnością, a nadzieją - doskonałość dróg twoich? Przypomnij, czy zginął kto prawy? Gdzie sprawiedliwych zgładzono? O ile wiadomo, złoczyńca, który sieje nieprawość, zbiera z niej plon. Od gniewu Boga on ginie, upada od gniewu Jego oburzenia...? Elifaz przedstawił też swoją wizję senną (?): Doszło mnie tajemne słowo, jakiś szmer przyjęło me ucho w zgłębianiu nocnych rozmyślań, gdy sen człowiekiem owładnął. Strach mnie ogarnął i drżenie, że wszystkie się kości zatrzęsły, tchnienie mi twarz owionęło, włosy się na mnie zjeżyły... Przyjaciel Hioba zobaczył człowieka: Stał. Nie poznałem twarzy. Jakaś postać przed mymi oczami. Szelest. I głos dosłyszałem: "Czyż u Boga człowiek jest niewinny, czy u Stwórcy śmiertelnik jest czysty?" Kogo zobaczył Elifaz? Cóż za szmer usłyszał? Czyj głos? Objaśniając wizję i tłumacząc styl myślenia Elifaza kardynał Ravasi pisze: M. H. Pope w swoim komentarzu (...) zamieszcza ciekawą uwagę na temat zastosowanej przez Elifaza metodologii przypominającej postawę "kierownika duchowego". Jest ona być może pożyteczna z punktu widzenia klinicznego, ale teologicznie niepoprawna. A. Weiser natomiast słusznie podkreśla nieświadomą "szatańskość" postawy Elifaza: "Odwołanie się do tego, co «mądrość» uczy o «sprawiedliwości» Boga, popierane jeszcze przez Elifaza własnym doświadczeniem, aby pocieszyć Hioba, z pewnością wynika z dobrych intencji (...), ale wszystko to kryje w sobie szatańską pokusę. Chciałaby ona poprowadzić Hioba drogą, na której Bóg nie byłby już szukany dla Niego samego, lecz z egoistycznego umiłowania własnych korzyści, w jakiś sposób związanych z tego rodzaju pobożnością. Dla Hioba zatem również przyjaciele stają się niebezpiecznymi sprzymierzeńcami szatana (tamże, s. 75).
"Teraz zabrał głos Elifaz z Temanu i tak rzekł: «Wolno pomówić? Przykro ci? Lecz któż się wstrzyma od słów stwierdzonych doświadczeniem? Tyś przecież wielu pouczał, wzmacniałeś omdlałe ręce, twe słowa krzepiły słabych, wspierałeś kolana zachwiane. Gdy teraz przyszło na ciebie, tyś słaby, strwożony, gdy ciebie dotknęło. Czy bogobojność już nie jest twą ufnością, a nadzieją - doskonałość dróg twoich? Przypomnij, czy zginął kto prawy? Gdzie sprawiedliwych zgładzono? O ile wiadomo, złoczyńca, który sieje nieprawość, zbiera z niej plon. Od gniewu Boga on ginie, upada od gniewu Jego oburzenia: ryk lwa, wrzask lwicy, łamią się i zęby lwiątek; lew ginie z braku łupu, a małe lwicy idą w rozsypkę. Doszło mnie tajemne słowo, jakiś szmer przyjęło me ucho w zgłębianiu nocnych rozmyślań, gdy sen człowiekiem owładnął. Strach mnie ogarnął i drżenie, że wszystkie się kości zatrzęsły, tchnienie mi twarz owionęło, włosy się na mnie zjeżyły. Stał. Nie poznałem twarzy. Jakaś postać przed mymi oczami. Szelest. I głos dosłyszałem: "Czyż u Boga człowiek jest niewinny, czy u Stwórcy śmiertelnik jest czysty?" Wszak On sługom swoim nie ufa: i w aniołach braki dostrzega. A cóż mieszkańcy glinianych lepianek, których podstawy na piasku? - Łatwiej ich zgnieść niż mola. Od rana do zmroku wyginą, bez sławy przepadną na wieki. Czy ich mieszkanie nie runie? Umrą, lecz nie w mądrości."
Elifaz jest pierwszym z przyjaciół, który zabiera głos w kwestii nieszczęścia Hioba. Wsłuchując się w "przyjacielską" mowę, poznajemy poglądy właściwe ludziom Starego Testamentu na temat zasad rządzenia światem, które pobożni Izraelici przypisywali Bogu. Otóż dla Żydów powszechne było przekonanie, iż Stwórca w odniesieniu do dobrych bądź złych czynów ludzi już na ziemi stosuje regułę odpłaty: za grzech karze, za dobro nagradza. Zatem w myśl teorii odpłaty Hiob zasłużył na karę. Ten tradycyjny dogmat będzie systematycznie przywoływany przez wszystkich przyjaciół Hioba. Elifaz jednak czyni to z największym taktem i skromnością (...). Z uporczywością przypomina o powszechności ludzkiej grzeszności, włączając w nią samego siebie: wszyscy są grzesznikami (...), wszyscy powodują nieszczęście (...), wszyscy powinni dziękować Bogu za próbę - oczyszczenie (Ravasi, Hiob. Dramat..., cz. II, s. 73). Co myślał i jak czuł się Hiob, gdy słyszał: Czy bogobojność już nie jest twą ufnością, a nadzieją - doskonałość dróg twoich? Przypomnij, czy zginął kto prawy? Gdzie sprawiedliwych zgładzono? O ile wiadomo, złoczyńca, który sieje nieprawość, zbiera z niej plon. Od gniewu Boga on ginie, upada od gniewu Jego oburzenia...? Elifaz przedstawił też swoją wizję senną (?): Doszło mnie tajemne słowo, jakiś szmer przyjęło me ucho w zgłębianiu nocnych rozmyślań, gdy sen człowiekiem owładnął. Strach mnie ogarnął i drżenie, że wszystkie się kości zatrzęsły, tchnienie mi twarz owionęło, włosy się na mnie zjeżyły... Przyjaciel Hioba zobaczył człowieka: Stał. Nie poznałem twarzy. Jakaś postać przed mymi oczami. Szelest. I głos dosłyszałem: "Czyż u Boga człowiek jest niewinny, czy u Stwórcy śmiertelnik jest czysty?" Kogo zobaczył Elifaz? Cóż za szmer usłyszał? Czyj głos? Objaśniając wizję i tłumacząc styl myślenia Elifaza kardynał Ravasi pisze: M. H. Pope w swoim komentarzu (...) zamieszcza ciekawą uwagę na temat zastosowanej przez Elifaza metodologii przypominającej postawę "kierownika duchowego". Jest ona być może pożyteczna z punktu widzenia klinicznego, ale teologicznie niepoprawna. A. Weiser natomiast słusznie podkreśla nieświadomą "szatańskość" postawy Elifaza: "Odwołanie się do tego, co «mądrość» uczy o «sprawiedliwości» Boga, popierane jeszcze przez Elifaza własnym doświadczeniem, aby pocieszyć Hioba, z pewnością wynika z dobrych intencji (...), ale wszystko to kryje w sobie szatańską pokusę. Chciałaby ona poprowadzić Hioba drogą, na której Bóg nie byłby już szukany dla Niego samego, lecz z egoistycznego umiłowania własnych korzyści, w jakiś sposób związanych z tego rodzaju pobożnością. Dla Hioba zatem również przyjaciele stają się niebezpiecznymi sprzymierzeńcami szatana (tamże, s. 75).
OdpowiedzUsuń".Panie,gdybyś wtedy tu był......(!!!)"
...wiem,że byłeś zawsze..
..byłeś wtedy..
..w sercu słyszałam Twój głos..cichy..łagodny...zagłuszany przez tysiące innych glosów...
..wraz z największym bólem dałeś mi Panie doświadczyć największego szczęścia..najgłębszej bliskości...Rzeczywistej,osobowej obecności Ciebie-MIŁOŚCI..
Po każdej kropli łzy bólu,
spływała -łza szczęścia..
Czy na to zasłużyłam??
Na tyle szczęścia??
Ty otwarłeś mi oczy,gdy pękało serce...
zapaliłeś płomień,gdy zgasło światło..
Przyszedłeś,gdy wszyscy odeszli...
za mój grzech i zło,dałeś największe DOBRO..
Boża teoria odpłaty..
2tM4,22+++
2Tm 4,22 +++
Usuń