sobota, 18 maja 2013

"Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię...", czyli Pięćdziesiątnica...

[Teksty Liturgii Słowa Bożego, dziś zamieszczone, przewidziane są na Mszę Świętą w Wigilię Uroczystości Zesłania Ducha Świętego]

I.
Ez 37,1-14
"Spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia? Odpowiedziałem: Panie Boże, Ty to wiesz. Wtedy rzekł On do mnie: Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan. I prorokowałem, jak mi było polecone, a gdym prorokował, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu, ale jeszcze nie było w nich ducha. I powiedział On do mnie: Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli. Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach - wojsko bardzo, bardzo wielkie. I rzekł do mnie: Synu człowieczy, kości te to cały dom Izraela. Oto mówią oni: Wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas. Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam - wyrocznia Pana Boga."

37 rozdział proroctw Ezechiela zawiera wstrząsającą wizję. Pan ukazuje prorokowi dolinę pełną wyschłych kości. Ezechiel wie, że obraz, który widzi, jest od Boga: Spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz... Ciekawi mnie część wypowiedzi proroka o wyprowadzeniu "na zewnątrz". Jak to rozumieć? Na zewnątrz świata? proroka? widzenia? Myślę, że Ezechiel dzięki darowi Bożemu ciągle przekonywał się (czuł), że Boży - niewidzialny wymiar, zewnętrzny wobec widzialnego świata, jest przestrzenią niezgłębionej Tajemnicy. Bóg zabiera Ezechiela "na zewnątrz", by widział i wiedział więcej... Prorok widzi dolinę. Była ona pełna kości... Przestrzeń widziana przez Ezechiela była miejscem śmierci wielkiej ilości ludzi [było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe]. Zatem przed oczyma proroka rozpościera się wstrząsający widok... Po co Bóg pokazał Ezechielowi to pobojowisko - miejsce śmierci tylu ludzi? Po to, by Ezechiel przekonał się, że śmierć nie jest końcem... Prorok słyszy: Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe... To nadzwyczajne... Ezechiel ma wołać do wyschłych kości... Ma to zrobić posługując się Słowami Boga, wzywając Pana - prosząc, by zstąpił Boży Duch... Bóg dodaje: Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan... Hebrajskie imię teoforyczne proroka "Jechezk-'el" znaczy tyle co: "Bóg jest mocny" albo "Oby Bóg umocnił" (ks. Tadeusz Brzegowy, Prorocy Izraela, cz. I, s. 233). Ezechiel czyni to, o co prosi Bóg: I prorokowałem, jak mi było polecone, a gdym prorokował, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu... Dzieje się więc tak, jak chce Bóg! Ale to jeszcze nie wszystko... Cud ma dwie fazy. Ezechiel widzi już nie kości, ale ciała nieżywych ludzi [jeszcze nie było w nich ducha]. Pan działa dalej. Prosi proroka: Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli... I znów dzieje się tak, jak chce Bóg! Ezechiel pisze: prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach - wojsko bardzo, bardzo wielkie... Prorok widzi lud Izraela [Synu człowieczy, kości te to cały dom Izraela] - społeczność pogrążoną w bezbrzeżnym smutku i rozpaczy [mówią oni: Wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas]. Sądzę, że dziś fragment z Księgi Ezechiela możemy odnieść się nie tylko do Izraela, ale także do "obszarów" serc ludzi, którzy choć wierzą w Boga, jednak utracili nadzieję na to, iż Bóg jako wszechmocny Pan może pokonać to, co jest wrogiem życia (Życia)... Na koniec Pan zapowiada: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój (...). Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli... Niech tak się stanie!

II.
Ps 104,1.24.29-31.34
"Błogosław, duszo moja, Pana,
o Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki.
Jak liczne są dzieła Twoje, Panie,
ziemia jest pełna Twych stworzeń.
Gdy odbierasz im oddech, marnieją
i w proch się obracają.
Stwarzasz je napełniając swym duchem
i odnawiasz oblicze ziemi.
Niech chwała Pana trwa na wieki,
niech Pan się raduje z dzieł swoich.
Niech miła Mu będzie pieśń moja,
będę radował się w Panu."

Psalm 104 opowiada o nieskończonej stwórczej sile Bożego Ducha. Autor modli się: Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki... Psalmista widzi wielką ilość Bożych stworzeń: Jak liczne są dzieła Twoje, Panie, ziemia jest pełna Twych stworzeń... Kreator stworzył świat swoim Słowem - Bóg wołał: "Niech się stanie...!" i  stało (działo) się tak, jak chciał! (Wszech)Moc Stwórcy płynie z obecności w SŁOWIE Ducha Świętego [Stwarzasz je napełniając swym duchem]. Co więcej, Bóg nie tylko stworzył kosmos, ale ciągle tworzy życie świata - podtrzymuje i odnawia swoje dzieła [i odnawiasz oblicze ziemi]. Dobry Bóg chce cieszyć się swoimi stworzeniami. Zatem Niech chwała Pana trwa na wieki, niech Pan się raduje z dzieł swoich... Nasz udział w dziejach świata wyraża się w pięknym życiu, które brzmi jak wspaniała i radosna pieśń ku czci Stwórcy i Ojca [Niech miła Mu będzie pieśń moja, będę radował się w Panu].

III.
Rz 8,22-27
"Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując - odkupienia naszego ciała. W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Nadzieja zaś, której [spełnienie już się] ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda? Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy. Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą."

Św. Paweł w Liście do Rzymian pisze, że życie chrześcijan na ziemi znamionuje pewnego rodzaju napięcie - jesteśmy pomiędzy "już" a "jeszcze nie". W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni... Z drugiej strony całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia... Chociaż Pan już nas odkupił - już oddał za nas swoje życie i już dał nam pierwsze dary Ducha, to jednak wciąż jeszcze nie cieszymy się pełnią Bożych darów i całkowitym udziałem w Chwale Stwórcy, ciągle czekamy na całkowite wypełnienie się Bożych obietnic... Na szczęście otrzymaliśmy zadatek Ducha - trwałą pieczęć, dzięki której Bóg umieścił w nas swój zapis: "Ty jesteś moim UKOCHANYM DZIECKIEM!!! Chcę, żebyś był (-a) na zawsze ze Mną!!!" Dlatego całą istotą swoją wzdychamy, oczekując na NIEBO! Zdarza się, że ogarnia nas słabość... Wtedy możemy liczyć na skuteczną pomoc Ducha - Duch przychodzi z pomocą naszej słabości... Przypomina mi się stare rzymskie adagium prawnicze: res clamat ad dominum!, co możemy przetłumaczyć: "rzecz woła (domaga się) swojego właściciela!" Co prawda człowiek nie jest rzeczą Właściciela - Boga, nie mniej - jak powiedział św. Augustyn - "Niespokojne jest serce człowieka, dokąd nie spocznie w Bogu"...

IV.
J 7,37-39
"W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu Święta Namiotów, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony."

Jezus ujawnia warunki przyjęcia Daru Ducha Świętego. Zatem...
...primo - Jeśli ktoś jest spragniony... Potrzebne jest pragnienie..., świadomość, że sam sami sobie nie wystarczymy..., że nie wygenerujemy szczęścia i nie zaspokoimy swoich najgłębszych pragnień opierając się na sobie...
...secundo - a wierzy we Mnie... Potrzebna jest wiara - całkowite zawierzenie Jezusowi... Postawa, która wyraża się w każdej najmniejszej cząstce życia... Wiara wpływa na widzenie świata, daje wrażliwość duchową, kształtuje hierarchię wartości i - co najważniejsze - łączy nas z Bogiem, otwiera na bogactwo Bożego Świata... W wymiarze najdoskonalszym przejawia się w unikalnym kontakcie face to face, cor ad Cor...
...tertio - niech przyjdzie do Mnie... Potrzebna jest decyzja i wybór: "Panie, chcę żyć z Tobą!" Bóg daje odwagę i śmiałość, które sprawiają, że nie boimy się przyjść do Pana z wszystkim, co mamy...
...quarto - i pije! Wreszcie potrzebne są otwarte usta i serce, by napełnić i nasycić się MIŁOŚCIĄ!!!

Duchu Święty, przyjdź!!! Niech Pięćdziesiątnica trwa i nigdy się nie kończy!!!

7 komentarzy:

  1. "Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! " -.....

    "..największym ludzkim pragnieniem jest dawanie sobie siebie nawzajem..(..)Czyż niemowlę przy piersi matki nie jest jednym z najbardziej wzruszających znaków ludzkiej miłości?Czy "zakosztować" nie jest najlepszym słowem na wyrażenie przeżycia intymności?Czy zakochani w chwilach ekstazy nie przeżywają swojej miłości jako pragnienia "jedzenia" i "picia" siebie nawzajem?(..)Nasze największe spełnienie,(..)najgłębsze pragnienie--dawania sobie siebie nawzajem..." (H.J.M.Nouwen)

    Duch przychodzi z pomocą naszej słabości...(..)zgodnie z wolą Bożą... :)


    Czy to napewno Ewangelia na jutro ??
    2Tm4,22+++

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...to Ewangelia na Mszę Świętą w Wigilię Pięćdziesiątnicy...
      2Tm 4,22
      +++

      Usuń
  2. Kilka fragmentów z Pisma Św :

    Jezus "zawołał donośnym głosem: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije! A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego" (J 7,37.39).

    "Bóg zbawił nas przez obmycie odradzające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego" (Tt 3,5-7).

    „Wszyscyśmy w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem" (1 Kor 12,13).

    "Bóg jest tym, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie i który nas namaścił. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych" (2 Kor 1,21-22).

    "Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą" (Rz 8,26-27).

    "Postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy" (Gal 5,16.22.25).

    "Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele" (1 Kor 6,19-20).

    „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć. jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha - Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego" (1 Kor 2,919).

    „Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić (Dz 2,1-4).


    oraz


    Modlitwa o siedem darów Ducha Świętego


    Duchu Przenajświętszy, racz mi udzielić daru mądrości, abym zawsze umiejętnie rozróżniał dobro od zła i nigdy dóbr tego świata nie przedkładał nad dobro wieczne; daj mi dar rozumu, abym poznał prawdy objawione na ile tylko jest to możliwe dla nieudolności ludzkiej; daj mi dar umiejętności, abym wszystko odnosił do Boga, a gardził marnościami tego świata; daj mi dar rady, abym ostrożnie postępował wśród niebezpieczeństw życia doczesnego i spełniał wolę Bożą; daj mi dar męstwa, abym przezwyciężał pokusy nieprzyjaciela i znosił prześladowania, na które mógłbym być wystawiony; daj mi dar pobożności, abym się rozmiłował w rozmyślaniu, w modlitwie i w tym wszystkim, co się odnosi do służby Bożej; daj mi dar bojaźni Bożej, abym bał się Ciebie obrazić jedynie dla miłości Twojej. Do tych wszystkich darów, o Duchu Święty dodaj mi dar pokuty, abym grzechy swoje opłakiwał, i dar umartwienia, abym zadośćuczynił Boskiej sprawiedliwości. Napełnij Duchu Święty serce moje Boską miłością i łaską wytrwania, abym żył po chrześcijańsku i umarł śmiercią świątobliwą. Amen.


    oraz

    Wiersz do Ducha Świętego
    ks. Jan Twardowski


    Wiersz do Ducha Świętego

    Duchu Święty, który wszystko łączysz
    i chcesz, żeby była zgoda.
    Prosimy Ciebie,
    żeby nie było ludzi zagniewanych,
    żyjących jak pies z kotem,
    dokuczających sobie tam i z powrotem,
    takich, którzy nawet w czasie arytmetyki
    pokazują sobie języki.

    Duchu Święty, ni z tego ni z owego,
    tchnij na nas, chuchnij na całego.
    Amen.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  3. „2. Dane mi jest dzisiaj, na pierwszym etapie mojej papieskiej pielgrzymki do Polski, sprawować Najświętszą Ofiarę w Warszawie, na placu Zwycięstwa. Liturgia sobotniego wieczoru, w przeddzień Zesłania Ducha Świętego przenosi nas do wieczernika w Jerozolimie, w którym nazajutrz apostołowie - zgromadzeni wokół Maryi, Matki Chrystusa - mają otrzymać Ducha Świętego. Otrzymają Ducha, którego Chrystus im wyjednał przez krzyż, aby w mocy tego Ducha mogli wypełnić Jego polecenie.

    "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem" (Mt 28,19-20). W takich słowach Chrystus Pan przed swym odejściem ze świata przekazał apostołom swe ostatnie polecenie, swój "mandat misyjny". I dodał: "A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata" (Mt 28,20).

    Dobrze się stało, że moja pielgrzymka do Polski, związana z dziewięćsetną rocznicą męczeńskiej śmierci św. Stanisława, wypadła w okresie Zesłania Ducha Świętego oraz uroczystości Trójcy Przenajświętszej. W taki bowiem sposób mogę, dopełniając jakby pośmiertnie pragnienia Pawła VI, przeżyć raz jeszcze tysiąclecie chrztu na ziemi polskiej i wpisać tegoroczny Stanisławowy jubileusz w to tysiąclecie, z którego wzięły początek całe dzieje narodu i Kościoła.

    Właśnie uroczystość Zesłania Ducha Świętego oraz Trójcy Przenajświętszej szczególnie nas przybliża do tego początku. W apostołach, którzy otrzymują Ducha Świętego w dzień Zielonych Świąt, są już niejako duchowo obecni wszyscy ich następcy, wszyscy biskupi, również ci, którym od tysiąca lat wypadło głosić Ewangelię na ziemi polskiej. Również ten Stanisław ze Szczepanowa, który swoje posłannictwo na stolicy krakowskiej okupił krwią przed dziewięcioma wiekami.
    I są w tych apostołach i wokół nich - w dniu Zesłania Ducha Świętego - zgromadzeni nie tylko przedstawiciele tych ludów i języków, które wymienia księga Dziejów Apostolskich. Są wokół nich już wówczas zgromadzone różne ludy i narody, które przyjdą do Kościoła poprzez światło Ewangelii i moc Ducha Świętego w różnych epokach, w różnych stuleciach. Dzień Zielonych Świąt jest dniem narodzin wiary i Kościoła również na naszej polskiej ziemi. Jest to początek przepowiadania wielkich spraw Bożych również w naszym polskim języku. Jest to początek chrześcijaństwa również w życiu naszego narodu: w jego dziejach, w jego kulturze, w jego doświadczeniach.

    Kościół przyniósł Polsce Chrystusa - to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa.

    I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski - przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieje narodu zasługują na właściwą ocenę wedle tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury. To jej najmocniejszy zrąb. To jej rdzeń i siła. Otóż tego, co naród polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co w ten rozwój również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa. "Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus" (Piotr Skarga, Kazania sejmowe). Trzeba iść po śladach tego, czym - a raczej kim - na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi. I to nie tylko dla tych, którzy jawnie weń wierzyli, którzy Go wyznawali wiarą Kościoła. Ale także i dla tych, pozornie stojących opodal, poza Kościołem. Dla tych wątpiących, dla tych sprzeciwiających się.
    (…..) I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi:

    Niech zstąpi Duch Twój!
    Niech zstąpi Duch Twój!
    I odnowi oblicze ziemi.
    Tej Ziemi!

    Amen. „
    ( Fragment Homilii Jana Pawła II w Warszawie na pl. Zwycięstwa w dniu 2 czerwca 1979)


    cdn

    OdpowiedzUsuń
  5. Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas Eucharystii sprawowanej w uroczystość Zesłania Ducha Świętego na placu św. Piotra



    Drodzy bracia i siostry,



    Dzisiaj rozważamy i przeżywamy w liturgii na nowo Zesłanie Ducha Świętego na Kościół, dokonane przez Chrystusa zmartwychwstałego. Jest to wydarzenie łaski, które napełniło Wieczernik w Jerozolimie, aby rozprzestrzenić się na cały świat.

    Cóż takiego się wydarzyło owego dnia, tak od nas odległego, a zarazem bliskiego, aby dotrzeć do głębi naszych serc? Odpowiedź daje nam św. Łukasz w wysłuchanym przez nas fragmencie z Dziejów Apostolskich (2, 1-11).

    Ewangelista prowadzi nas z powrotem do Jerozolimy, do sali na górze domu, w którym zgromadzeni byli apostołowie. Pierwszym elementem, który przyciąga naszą uwagę, jest szum, który nagle daje się słyszeć z nieba, „jakby uderzenie gwałtownego wiatru”, i napełnia dom. Następnie „języki jakby z ognia”, które się rozdzieliły i spoczęły na każdym z apostołów.

    Szum i płonące ognie są wyraźnymi i konkretnymi znakami, poruszającymi apostołów nie tylko zewnętrznie, ale także w ich głębi: na myśli i w sercu. Konsekwencją jest to, że „wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym”, który uwalnia swój niepohamowany dynamizm, z zaskakującymi skutkami: „zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić”.

    Otwiera się więc przed nami całkowicie nieoczekiwany obraz: gromadzi się wielki tłum i pełen jest zdumienia, ponieważ słyszał każdy, jak apostołowie przemawiali w jego własnym języku. Wszyscy doświadczają czegoś nowego, czego nie było nigdy wcześniej: „każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty”. O czym mówią apostołowie? O wielkich dziełach Bożych.

    W świetle tego fragmentu Dziejów Apostolskich chciałbym zastanowić się nad trzema słowami związanymi z działaniem Ducha Świętego: nowość, harmonia, misja.

    1. Nowość zawsze napełnia nas po trosze lękiem, bo czujemy się bardziej bezpieczni, jeśli mamy wszystko pod kontrolą, jeśli to my budujemy, programujemy, planujemy nasze życie według naszych schematów, naszych zabezpieczeń, naszych gustów. Dzieje się tak również w odniesieniu do Boga. Często idziemy na Nim, przyjmujemy Go, ale tylko do pewnego punktu.

    Trudno nam powierzyć się Jemu z pełną ufnością, godząc się, aby Duch Święty był Tym, który ożywia, prowadzi nasze życie we wszystkich wyborach; obawiamy się, że Bóg będzie nam kazał przemierzać nowe drogi, że każe nam wyjść z naszych perspektyw często ograniczonych, zamkniętych, egoistycznych, aby otworzyć nam nowe horyzonty. Ale w całej historii zbawienia, kiedy Bóg się objawia, przynosi nowość, przemienia i prosi, ażeby całkowicie Jemu ufać: Noe buduje arkę wyśmiewany przez wszystkich i ocala siebie; Abraham opuszcza swoją ziemię, mając jedynie w ręku obietnicę; Mojżesz stawia czoło potędze faraona i prowadzi lud do wolności; apostołowie zastraszeni i zamknięci w Wieczerniku – wychodzą odważnie, aby głosić Ewangelię.

    Nie jest to nowość dla nowości, poszukiwanie tego, co nowe, aby przezwyciężyć nudę, jak to często się dzieje w naszych czasach. Nowość, jaką wnosi Bóg do naszego życia, jest tym, co naprawdę nas realizuje, tym, co nam daje prawdziwą radość, prawdziwą pogodę ducha, gdyż Bóg nas miłuje i pragnie jedynie naszego dobra. Zadajmy sobie pytanie: czy jesteśmy otwarci na „Boże niespodzianki”? A może lękliwie zamykamy się na nowość Ducha Świętego? Czy jesteśmy odważni, aby wyruszyć na nowe drogi, jakie ofiarowuje nam nowość Boga, czy też może się bronimy, zamknięci w przemijających strukturach, które utraciły zdolność do gościnności.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  6. 2. Druga myśl: Duch Święty pozornie zdaje się tworzyć nieład w Kościele, ponieważ przynosi różnorodność charyzmatów, darów. Jednakże to wszystko pod Jego działaniem jest wielkim bogactwem, gdyż Duch Święty jest Duchem jedności, która nie oznacza jednolitości, ale wszystko prowadzi do harmonii. W Kościele harmonię sprawia Duch Święty.

    Jeden z Ojców Kościoła użył wyrażenia, które bardzo mi się podoba: Duch Święty „Ipse harmonia est”. Tylko On może wzbudzić różnorodność, pluralizm, wielość, a jednocześnie sprawiać jedność. Także tutaj, kiedy my chcemy dokonywać różnorodności i zamykamy się w naszych partykularyzmach, w naszych ekskluzywizmach, wnosimy podział. I kiedy to my chcemy czynić jedność według naszych ludzkich planów, to w końcu przynosimy jednolitość, homologizację.

    Jeżeli natomiast dajemy się prowadzić Duchowi Świętemu, to bogactwo, odmienność, różnorodność nigdy nie stają się konfliktem, ponieważ On nas pobudza do przeżywania odmienności w komunii Kościoła. Wspólne podążanie w Kościele, pod przewodnictwem pasterzy, posiadających szczególny charyzmat i posługę, jest znakiem działania Ducha Świętego. Kościelność jest podstawową cechą dla każdego chrześcijanina, dla każdej wspólnoty, dla każdego ruchu. To Kościół niesie mi Chrystusa i prowadzi mnie do Chrystusa. Drogi paralelne są niebezpieczne.

    Kiedy pozwalamy sobie wykroczyć poza (proagon) naukę Kościoła i wspólnotę kościelną, i nie trwamy w nich, nie jesteśmy zjednoczeni z Bogiem Jezusa Chrystusa (por. 2 J 1, 9). Zapytajmy się więc: czy jestem otwarty na harmonię Ducha Świętego, przezwyciężając wszelki ekskluzywizm? Czy daję się Jemu prowadzić, żyjąc w Kościele i z Kościołem?

    3. Ostatni punkt. Teologowie starożytni powiadali: dusza jest rodzajem żaglowca, Duch Święty jest wiatrem, który dmie w żagiel, aby żaglowiec mógł płynąć, a pchnięcia i tchnienia wiatru to dary Ducha Świętego. Bez Jego bodźca, bez Jego łaski nie idziemy naprzód.

    Duch Święty pozwala nam wejść w tajemnicę Boga żywego i ratuje nas przed niebezpieczeństwem Kościoła gnostyckiego i autoreferencyjnego, zamkniętego w samym sobie. Pobudza nas, by otworzyć bramy i wyjść, aby głosić i świadczyć o dobrym życiu Ewangelią, przekazywać radość wiary, spotkania z Chrystusem.

    Duch Święty jest duszą misji. To, co wydarzyło się w Jerozolimie przed niemal dwoma tysiącami lat, nie jest faktem od nas odległym, jest faktem, który do nas dociera, który staje się żywym doświadczeniem w każdym z nas. Pięćdziesiątnica Jerozolimskiego Wieczernika jest początkiem, początkiem, który trwa dalej.

    Duch Święty jest w najpełniejszym tego słowa znaczeniu darem zmartwychwstałego Chrystusa dla swoich apostołów, ale chce On, aby dotarł ten dar do wszystkich. Jezus, jak słyszeliśmy w Ewangelii, mówi: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze” (J 14, 16). Jest to Paraklet, „Pocieszyciel” dający męstwo do przemierzania dróg świata, niosąc Ewangelię! Duch Święty pozwala nam zobaczyć perspektywę i popycha nas na egzystencjalne krańce, aby głosić życie Jezusa Chrystusa. Zadajmy sobie pytanie, czy mamy skłonność do zamykania się w sobie, w naszej grupie, lub czy pozwalamy, aby Duch Święty otwierał nas na misję.

    Dzisiejsza liturgia jest wielką modlitwą, jaką Kościół wraz z Jezusem wznosi do Ojca, aby ponowił Zesłanie Ducha Świętego. Każdy z nas, każda grupa, każdy ruch w harmonii Kościoła zwraca się do Ojca, aby prosić o ten dar. Także dzisiaj, podobnie jak w dniu swoich narodzin. Kościół wraz z Maryją, woła: „Veni Sancte Spiritus! – Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca swoich wiernych i zapal w nich ogień Twojej miłości”. Amen.



    OdpowiedzUsuń